Porno

Wczoraj zrobiło mi się bardzo smutno. Obejrzałam dwa pierwsze odcinki nowego serialu dokumentalnego na Netflixie, który jest podobno kontynuacją “Hot girls wanted” (nie wiem, bo tego akurat nie widziałam), o tytule “Turned on”.

Netflixowe serie mają podobną konstrukcję, czy to “Chef’s table”, czy “Abstract”, tematy są podane w bardzo atrakcyjnej formie, mocnej emocjonalnie, to dokumenty, które dają mnóstwo rozrywki i bardzo wciągają.

Przeważnie łykam wszystkie odcinki za jednym razem poświęcając na to pół niedzieli z michą popcornu/ spaghetti/ marząc o wielkiej pieczonej świni, kiedy oglądam historie kucharzy.

Tym razem było inaczej i muszę sobie zrobić przerwę, zanim usiądę do odcinka trzeciego.

Nie spodziewajcie się w tym filmie odważnych scen erotycznych, opowiada o seksualności bez mięsa na stole i robi to bardzo dobrze.

Oczywiście, te programy są pełne uproszczeń i podkreśleń, ale przekaz płynie bardzo smutny. Porno sex nie jest w ogóle sexy. Nie jest kinky. Nie jest przyjemny.

Bardzo podobał mi się fragment z Ericą Lust, która stara się kręcić filmy pornograficzne dla kobiet, uwzględniające ich poczucie estetyki i potrzeby. Smutne refleksje, że w ogólnodostępnej pornografii i erotyce nie ma zaspokajania kobiety. Seks pełny jest przemocy, wręcz podręcznikowo pokazuje “jak gwałcić i upokarzać”.

Sami twórcy pornografii mówiący, że dostają zlecenia przekraczające coraz więcej tabu. Bo w świecie setek tysięcy darmowych filmów trzeba się czymś wyróżnić, najczęściej brutalnością, gdzie standardowy stosunek zaczyna się od traktowania kobiety jak szmatę, a kończy na topieniu jej głowy w kiblu. Czy tutaj już naprawdę chodzi o podniecenie?

Niedawno napisałam w komentarzu na którymś fajpejdżu lgbt, że pornografia “lesbijska” nie jest skierowana do lesbijek. Panowie się zdziwili, dużo kobiet przyznało mi z miejsca rację. Tak, lesbijki najczęściej nie wyglądają jak striptizerki z długimi tipsami i najczęściej nie kręci ich lizanie dildosów i wkładanie sobie do waginy różnych przedmiotów o rozmiarach “maczuga herkulesa”. 

74a

Miałam kiedyś kolegę, który był bardzo ciekawy “jak kobiety to robią”. Rozczarowałam go, że zupełnie nie wygląda to jak na pornolach, żeby obejrzał sobie jakieś erotyczne sceny “L word”, bo to by było bliżej życia.

Był taki film “Kids are all right”, a w nim dwie kobiety uprawiające sex do gejowskiego pornosa. Wcale mnie to nie dziwi, bo te o paniach to czyste fantasy..

Teraz sobie pomyślałam, że temat nie dotyczy tylko kobiet homoseksualnych. Pornografia nie jest dla kobiet. Połowa ludzkości nie jest brana pod uwagę w sprawach seksu. Dlatego mężczyźni w filmach erotycznych najczęściej są mało atrakcyjni. Dlatego rzadko prowadzą jakąkolwiek grę wstępną, dlatego nie ma miłości francuskiej na kobiecie. I nie chodzi o to, że pornografia kobieca ma być “delikatna i erotyczna”, ale żeby uwzględniała w jakikolwiek sposób kobiecą przyjemność.

Tak sobie myślę, że jeśli wielu współczesnych nastolatków napatrzy się na te wszystkie sceny przemocy seksualnej na kobietach karykaturalnie wymodelowanych udanymi i nieudanymi operacjami plastycznymi, to czy jakikolwiek stosunek odbyty z normalną dziewczyną w realnym życiu dorówna intensywnością temu co w internecie.

Nie chcę wyjść na dewotkę, myślę, że coś jest nie tak z naszym społeczeństwem, kiedy matka “wywalająca” cyca karmiąc swoje dziecko bardzo nam przeszkadza, kiedy irytuje nas trzymanie się za rękę dwóch gejów, pocałunek dwóch kobiet czy drag queen śpiewająca hity Edyty Górniak, a nie przeszkadza masturbacja do lolity gwałconej przez trzech chłopa na youpornie.

Planeta Polska

Czytałam kiedyś w jakiejś mądrej książce psychologicznej (zdaje się była to “Inteligencja emocjonalna”) taką historyjkę: wycieczka dzieci z Tybetu przyjechała sobie do Europy na jakieś (nazwijmy to) “kolonie”. Jechały autobusem, kiedy do środka wleciała pszczoła. Pszczoła bzyczała na szybie, miotała się, jak to pszczoła, biła główką w szkło. Nagle spotkał ją los typowy w takich przypadkach- kierowca gazetą zakończył pszczeli żywot w kilka sekund. Dzieci wpadły w spazmy płaczu nie rozumiejąc dlaczego tak się stało.

Nie tak dawno temu moja dziewczyna miała sytuację, gdzie olała w pośpiechu człowieka potrzebującego pomocy. Dręczyły ją wyrzuty sumienia, opisała to na fejsbuku. Wysypały się komentarze pół na pół, od takich, że przykra sytuacja, ale przynajmniej na przyszłość będzie czujna i że fajnie, że ma refleksję, po te które nazwę “wyparciem”, kiedy komentujący pisali, że nie można zbawić świata, przejmować się wszystkim, że nie można być za wszystko odpowiedzialnym.

Wiecie, tak sobie myślę, że jeśli z danego doświadczenia mamy się czegoś nauczyć, to przede wszystkim powinniśmy je zrozumieć. Nie unikać i uciekać- “to nie moja sprawa/ wina/ interes”, nie zasłaniać się fałszywie pojętą asertywnością, tylko przyjrzeć się “dlaczego tak się czuję w tej sytuacji”. Asertywność nie wyklucza empatii.

Jako Polacy mamy jeden z najniższych wyników jeśli chodzi o poziom współodczuwania w społeczeństwie na świecie. Często sobie myślę, że bardzo przydałyby się nam jakieś warsztaty z medytacji, z wizualizacji.

Nie spotykamy Innego. Jesteśmy w bardzo wyjątkowym położeniu jako naród, jednym z nielicznych, gdzie praktycznie nie przewijają się obywatele o innym kolorze skóry, pochodzeniu, wyznaniu. Dlatego zbiorowo nie rozumiemy postawy Skandynawów czy Hiszpanów organizujących wielkie marsze ZA przyjmowaniem uchodźców. Bo nie kupujemy na co dzień warzyw u Alego,  nie ścinamy włosów u Ling, nasze dzieci nie bawią się z małym Basharem. 

Mądry człowiek powie: “Boję się muzułmanów, boję się o życie moich bliskich”. Z tego punktu można już myśleć jak sobie z tym poradzić. Dlaczego boisz się Syryjczyka bardziej niż wypadku samochodowego? Masz dużo większe szanse stracić zdrowie lub życie na drodze. Niż raka? Niż utopienia się po alkoholu w jeziorze podczas wakacji?

Niemądry będzie krzyczał “muzułmanie to mordercy”. Nie rozwiąże niczego. Nakręci tylko skalę wzajemnej nienawiści.

67

Zawsze dziwiła mnie internetowa wzajemna agresja wegetarianie vs mięsożercy. Dlaczego nie dopuszczamy u siebie w głowach innego wyboru życiowego niż nasz. Ja wiem dlaczego jem mięso (umiarkowanie), moja żona wie dlaczego go nie je. Ani ja nie katuję jej zachwytami nad tatarkiem, ani ona mnie zdjęciami zarzynanej świnki.

Dlaczego u “nas” to taka paląca kwestia ta cała aborcja? Bo nie potrafimy zaakceptować cudzego wyboru, którego konsekwencji my nie ponosimy. 

Widziałam wielką burzę w odpowiedzi na post na fejsie u Hakierki. Dlaczego wyzywamy kogoś od najgorszych, dlaczego Naród ucieka się do pogróżek, życzy śmierci, gwałtu itd? Bo nie potrafi zaakceptować, że ktoś ma inne zdanie? Dlaczego to inne zdanie tak nas boli? W jaki sposób myśli danej osoby wpływają na Twoje życie? 

Mało empatyczne społeczeństwo, gdzie niby “gość w dom, Bóg w dom”, ale przecież to nieprawda, bo nawet najbliższych często byśmy utopili w łyżce wody.

Nawet w środowiskach “liberalnych” dominuje narracja, że “ja nie chcę żeby mnie pomylili z tymi pedałami z piórkiem w dupie”. W jaki sposób cudze piórko świadczy o Tobie? Będę bronić każdej półnagiej cioty na Paradzie Równości do ostatniej krwi, bo o ile nie łamie prawa, to ma prawo sobie wytatuować tęczę na czole i to nie jest powód do agresji. Powodem do reakcji powinno być przyzwalanie na mordowanie dzieci na Bliskim Wschodzie w imię amerykańsko- europejsko- rosyjskich wojenek o ropę.

Nie jesteśmy “najfajniejszym narodem świata”, nie mamy takiej sztuki jak Włosi czy Francuzi, takiego dziedzictwa jak Chińczycy, kuchni jak Japończycy, kasy jak Amerykanie, przemysłu jak Niemcy. Ale wiecie, są małe kraje, gdzie żyje się dobrze, bo obywatele mają przyjazny i pozytywny stosunek do świata. Małe państwa bez złoży naturalnych, stawiające na młodość, na opiekę, współodpowiedzialność, na edukację i rozwój technologii. Imperialne zapędy i mniemanie w kraju wielkości stanu Ameryki skazują nas na śmieszność.

Bardzo mnie smuci ten świat, ten kraj, najchętniej wystrzeliłabym się w jakiś kosmos. 

Każdy spotkany człowiek to nowa czysta karta, nie wiesz co jest pod jego tatuażami, kolorem skóry, nakryciem głowy. Jeśli jest dobry dla ludzi i zwierząt, to daj mu kurwa żyć.