Oddech

Na skraju zmęczenia, zestresowania i wkurzenia pojechałam sobie na wakacje.

Wiecie, ja tu dużo stękam, że presja, że “not-perfect”, pielęgnuję moje fobie, lenistwa, usprawiedliwiam swoje niedociągnięcia i lęki. Potem okazuje się, że co najmniej połowa tego wszystkiego wyszła z wyczerpania i frustracji nadmiarem pracy, uciążliwymi dojazdami i kontaktami z ludźmi, którzy z kolei swoje problemy odbijają na innych. 

I wyjeżdżam sobie gdzieś w cholerę (w tym wypadku słoneczne wybrzeża Wielkiej Brytanii) i okazuje się, że wszystko jest do rozwiązania, w głowie zaprowadzam porządek w godzinę, plecy magicznie przestają boleć, a twarz prasuje się z opuchlizny.

59

Wystarczą 4 dni świętego spokoju i nie okłamuję się już jakim jestem “introwertykiem pod kocem, społecznie niedostosowanym, dajcie mi ciemną pieczarę”, nagle potrafię wymyślić kilka stron komiksu, który padł w martwym punkcie miesiące temu, narysować 10 obrazków dziennie, przeczytać książki, do których zabierałam się niczym pies do jeża (trafiło na nową Bator i “Rok królika”- niestety rozczarowała mnie, oraz “Króla” Twardocha- tu bardzo się wciągnęłam, choć mam wrażenie, że on wciąż pisze o tym samym mężczyźnie, tylko zmienia dekoracje).

60

Morze szumiało, fale huczały, wiatr robił mi kołtun, nie było smogu, Szyszko i wycinka poczekały na mnie, Polska z daleka mała, śmieszna i wcale nie wstała z kolan, a tylko pokazała białe brzydkie dupsko wywołując zażenowanie. 

Zastanawia mnie, ile z nas po prostu wybiera “drogę koca i kota”, bo jesteśmy zwyczajnie i po ludzku zmęczeni.

A ile z nas “introwertyzmem” tłumaczy swoje fobie społeczne, i zamiast się nimi zająć, klika w internecie śmieszne obrazki o tym, jacy introwertycy są głębocy, twórczy i niezrozumiani przez świat.

Ja wyjechałam z silną motywacją do przemeblowania swojego porządku dnia, aby się nie wykańczać i mieć na co dzień choć odrobinę tej energii, która we mnie wstępuje po ustawieniu urlopowego respondera na mailu.

Wpis zainspirowany wpisem.

2 thoughts on “Oddech

Leave your comment