Sea of Gay

Tak się składa, że wśród znajomych “niehetero” w moim kręgu przeważają mężczyźni (chłopcy, chłopaki, faceci, na różnym etapie dojrzałości).

Stosunkowo rzadko rysuję takie pary, postanowiłam to naprawić.

Nie mam uprzedzeń co do par damsko- męskich, natomiast nie pojawiają się zupełnie w mojej twórczości z prostego powodu- wystarczająco dużo przestrzeni zajmują na co dzień w popkulturze, w kulturze. 

Wchodzisz do sklepu- jest zestaw kubeczków “dla niej i dla niego”, zestaw pościeli “dla niej i dla niego”, idziesz do kina- on i ona, oczywista oczywistość.

08

Bardzo dużo nauczyłam się od moich przyjaciół gejów. Lesbijkom łatwiej jest wtopić się w społeczeństwo, być niewidzialną, można na fejsbuku pokazywać zdjęcia gdzie dziewczyny się przytulają, można jechać we dwie do spa, do hotelu, leżeć razem na plaży, można nawet pchać wspólnie wózek z dzieckiem i nie wzbudzać żadnej sensacji.

U mężczyzn, jeśli nie okazują sobie wystarczająco dużo “bro-attitude”, zawsze będzie to sytuacja “podejrzana”.

Ja to traktuję jako atut, bo jeśli nie możesz tego zmienić, jeśli nie możesz się ukryć, to możesz być z tego tylko dumnym. 

Jeśli kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa, to związki gejów i związki lesbijek są na przeciwległych biegunach. Zawsze fascynowała mnie kultura gejowska, duży nacisk na cielesność, na seksualność, ale też ciemne strony świata klubowego, narcystyczne osobowości, a na przeciwnym biegunie osoby próbujące wyrwać się ze stereotypu.

09

Irytował mnie obraz geja jako “najlepszego przyjaciela każdej kobiety”, sprowadzenie do roli atrybutu, wyobrażenie, że w takim towarzystwie, przy prosecco można popłakać nad mężczyznami i usłyszeć zapewnienia, że jest się piękną, otrzymać poradę jaką suknię ślubną wybrać i ponarzekać na swoje fałdki tłuszczu. Instrumentalne potraktowanie drugiego człowieka, bo przecież te “przyjaciółki” nie staną później w obronie w przypadku homofobii, nie pójdą razem na marsz równości, nie zareagują kiedy społeczeństwo odmawia nam podstawowych praw.

Syty głodnego nie zrozumie.

Ten przydługi wywód skończę życzeniami: bądźmy z siebie dumni.

10

 

Suma wszystkich dni

Bardzo lubię podsumowania. 

Siadam rano do laptopa, kiedy cisza i spokój, bateria chusteczek rozrzucona niczym miny w przypadkowych miejscach mieszkania, koty śpią w strategicznych lokalizacjach wokół kaloryferów, Warszawa ma kaca, a ja mam katar.

Wszyscy narzekają, że 2016 był straszny, i pewnie dla polityki, świata, w globalnej skali był.

Dla mnie to rok porządków w życiu. 2015 złoił mi skórę podstępnie i wstrętnie. Szesnastka to czas budowania, naprawiania, odnawiania.

Przede wszystkim zaczęłam rysować. A raczej po latach wróciłam do tego. 

Wcześniej zajęta “rozwojem zawodowym”, kolejnymi podróżami, spłacaniem kredytów, zapomniałam o tym, co dawało mi zawsze odskocznię. 

Wiem, że dzieje się to wszystko w wielkim chaosie, sama nie jestem pewna, w jaką stronę zmierzam, nie mam jakiegoś planu, intuicyjnie przelewam na papier codzienność i myśli, z zaskoczeniem odkrywając, że ktoś to ogląda, komentuje, kibicuje.

02

Fajnie mieć ponad 30 lat i odkrywać w sobie stabilizację, pozwalać na spokojny rozwój, nie przymuszać się już do żadnego wyścigu. 
Mam kilka postanowień, szczególnie dotyczących “bloga”. Piszę w cudzysłowie, bo nie wiem do końca w co się zamieni ta strona. 

Na początku miało być to coś w rodzaju internetowej galerii prac, ale stopniowo przekonuję się do innej formy komunikacji, ponieważ Facebook nieźle mnie wyręcza w łatwości prezentowania rysunków.

Z jednej strony myślę o komiksie, z drugiej o malowaniu obrazów i na razie rozgałęziam się bez planu.

2017, bądź owocny!

Pocztówki

Pierwsza rzecz po powrocie (no, poza nadrobieniem odcinka Shameless, na którego punkcie szaleję i mam syndrom odstawienny, ilekroć nie mogę na bieżąco śledzić serialu) to poskanowanie szkicownika.

Pięć dni to krótko jak na wakacje, w szale dławienia się wolnością, słońcem, kolorami, nie miałam zbyt dużo czasu na rysunki.

Ostatnio coraz mniej przywożę pamiątek z podróży, nie chce mi się szukać wśród stoisk najładniejszego na świecie magnesika za 15 euro, ani 3 ml dżemiku opakowanego w słoik oblany złotem w stylu późne rokoko. Zamiast tego przysiadam sobie na ławce i rysuję.

Inna sprawa, że robię tak dużo zdjęć, że każda wycieczka jest udokumentowana niczym wyprawy Tony’ego Halika.

W Barcelonie rzuciłyśmy się trochę jak łysy na grzebień. Wiecie, jeszcze 2 lata temu wyjeżdżałam stąd i wracałam w przekonaniu, że żyję w tym samym, jednym świecie. Teraz, kiedy przekraczam granicę, przeżywam szok kulturowy, nasz świat staje się jakimś równoległym kosmosem, gdzie obowiązują zupełnie inne prawa fizyki. Nagle nabiera się powietrza w płuca, twarz się relaksuje, człowiek pięknieje, zaczyna się uśmiechać. Możliwe, że ostatnio rzeczywistość przerasta mnie na tyle, że znalazłam się za szklaną szybą. Taką matową. Z brzydkimi fikuśnymi bąbelkami. Żeby mniej było widać.

Robiłyśmy różne “zwariowane” rzeczy, jak okazywanie sobie uczuć wszędzie, w komunikacji, knajpach, na ulicach. Do tej pory wydawało mi się, że my jako para jakoś bardzo się nie krygujemy, lecz kiedy na lotnisku przywitał mnie widok dwóch panów radośnie wskakujących na siebie i pożerających swoje twarze (widać bardzo tęsknili), i nikogo to nie bolało (o zgrozo, nawet tych strasznych muzułmańskich wielodzietnych rodzin, które przechodziły obok, nie rzucając nawet okiem), walnęło mnie jak obuchem.

I teraz trochę nie potrafię się przystosować do rzeczywistości w domu.

Macie kilka pocztówek z wakacji.

243

244

245

246

247

248

249

250

251

Women

Recently I took part in huge women protests in Poland. It was about anti-abortion law government is planning.

I felt times are dark, the place in my head I’m in right now is dark.

I just sketched whatever came to my mind.

218

219

221

222

223

225

 

Old photos

So I was checking old photo albums, looking for pictures I could use for my mom’s birthday present.

I ended with some more ideas for drawings and thoughts about parenthood, childhood, memories.

I’ve always imagined that a person is adult, when they stop thinking what mother would say about them. For some time now my attitude towards my parents has changed a lot.
I used to have many claims about their behaviour, for a long time I was hurt, remembering what they did wrong. After years of thoughts and work, forgiveness day has come. They didn’t ask for it, it just happened. Not in words, just in my mind, but I felt really relieved.

I’ve learned to see them not as my guardians, but as people that in my age had 3 children. When I stopped awaitening parenting care from them, I finally felt like an adult person.
When you separate all this expectations of a child, it leaves just two people, who did mistakes and had their bad sides. Like I do and like I have.
As an adult I gave my inner child what it needed. So it left me with a peace.

194

195

 

Omens

I have to admint to something- I’m really scared of war. Some people say it’s not possible, that it wouldn’t happen, but for me the thing is, that when we even start to consider the possibility, shit is getting real.

I can’t stand what’s happening with the world today, why some people don’t see others as human beings, that they see some wildlings, enemies. I think that we make our own fears come true when we exclude others, they start to become what we want to see them. If adult says to child “you’re bad” as often as it gets, child starts to behave badly, just because nobody expects from him good behaviour anyways. So why bother.
If we say some group of people, that they don’t belong here, that they are worse, they have no other option than to confirm this theory. When they are good, nobody notices, it’s transparent.
I can’t stand any of racism, homophobia, xenophobic behaviour. It makes me sick.

I see anger in many of people, it comes from their fear.
So basically when I’m afraid of sombody’s fear I had to throw it out somehow.
You know, when there were times that people didn’t understand nature as much as we do now, they were taking “bad signs” of it. Eclipses, falling stars, comets.
These are omens of feelings in my guts.

181

182

183

184

185

Blocks of flats

I’m fascinated with them. I don’t know how does it feel to live in pretty town. In little scandinavian cottages, in cool italian old buildings with a garden on the roof, in charming parisian tenement house where you walk through fancy gates. What it is like to drink espresso every mornig before your work, walking down the spanish streets, everyday in the same caffeteria, where you know the owner.
How do people function in high apartaments of Geneve, inherited after their grandmothers.
Easily I can tell that for me it’s like living on Mars.
I wonder what will happen with all those monstrous settlements that are big parts of each town and city of Poland. How they will look in 50 years, when now nobody wants to buy a flat that is in a building like that.
This was my childhood, form of coexisting with other people. Hearing their voices every day, smelling what they have for dinner, knowing who’s crying, who has little baby, who’s having a birthday party. Watching the same tv programs they watch. Being a part of a collective sorrow that never leaves this kind of places.

160

161

162

163

164

165

Sketchbook

Recently I’ve made lots of sketches. Most of them are just crayon, markers and piece of paper.

I’m very busy and tired, so I draw in bus, with my morning coffee or evening glass of wine. Actually I’m planning some bigger projects, but right now I think I just have to search my own way of drawing.

 148

149

150

151

152

153

154

155

 

157

158

147

 

156

 

Ghost stories

Recently I got copic-type pens as a gift. So I’m using them like crazy. Also I think more and more I’m falling into drawing illustrations, and as the time goes by, stories in my head are getting more of the shape.

Lately I’m into drawing ghosts, shadows, dark rooms and woods. Maybe it’s too many horror movies.
I’ve always had this fascination with a subject of a little girl and dark powers, contrast between innocence and evil.
I’m not a person who is much of a believer in this kind of stories, but as a metaphore for the dark side we all have, as something that is beyond our control in onselves acts, thougths, ghosts, devils are great subject.
So here it is, I think I’ll stuck to this for a while.

136

137

138