W rzeczywitości

Śniło mi się dzisiaj, że waliłam głową w ścianę. Miałam za mało siły i głowa odbijała się od muru jak piłka. Nie byłam w stanie skruszyć ani jej ani betonu. Obudziłam się zlana potem.

Byłam wczoraj na imprezie pożegnalnej. Takiej “emigranckiej”. W rozmowach dominowała polityka. O protestach, o przyszłości, o ucieczkach. Śmialiśmy się, że pięć lat temu wymienialibyśmy plotki kto z kim się przespał, albo gdzie warto pojechać na wakacje.

97

Moja czteroletnia siostrzenica, w domu, w którym prawie nie ogląda się telewizji, zapytała czy będzie wojna.

Malutkie dzieci znajomych i rodziny, dzidziusie, już uczestniczą w marszach.

Chciałam zrobić jakiś lajfstajlowy fajny wpis, nawet szkicowałam w zeszycie ilustracje, niestety mam poczucie, że w obecnej chwili byłoby to niewłaściwe.

Czy przesadzam tak martwiąc się o przyszłość?

To, co mnie podnosi na duchu, to dobre twarze tysięcy ludzi, Polaków, którzy nie zgadzają się na bycie szarą masą. Którzy uczestniczą. Wychodzą z domu i coś zmieniają, choćby moje postrzeganie rodaków.

Leave your comment