Dobre dusze

Peplanie nic nie kosztuje. Jest towarem darmowym i łatwo dostępnym. Dźwięki z paszczy, oceny, dobre rady, podsumowania latają w tę i wewtę niczym kulki w pineballu.

“Koleżanka koleżanki tak miała”, “znajomej pomogło”, “3 miesiące po rozstaniu znalazła miłość”, “pojechała na wakacje i zaszła w ciążę”, “kupiła ruderę, wyremontowała i drogo wynajęła”, “przestała jeść gluten i ozdrowiała”.

Co innego realna pomoc, o, taki towar chodzi drogo, na rynku bywa rzadko, a jak już się znajdzie, to znika niczym świeże bułeczki.

Na przykład zarobionej matce, zamiast pieprzyć, że powinna iść na masaż, zaproponować popilnowanie dziecka, jak ona na ten masaż pójdzie. Przyjacielowi w kłopotach finansowych pomóc znaleźć pracę. Chorej koleżance przywieźć leki i rosół. Popilnować kota, podczas wyjazdu na wakacje.

80

Ja dziękuję za wspólne picie i pieprzenie, że “powinnaś zrobić tak a tak”, “on jest taki a taki”, wścibskie rozkminianie dlaczego tak a nie inaczej. Za tym idzie pusta rozrywka żeru na cudzych problemach. Jak gołąbki z dziubka do dziubka leją się nieszczęścia i katastrofy, aż do zwymiotowania.

Kiedyś czułam się jak wiadro na szambo problemów innych ludzi. Wylewali sobie życiowe syfy, nie było tak, że mogłam coś zrobić, coś pomóc, w drugą stronę podobnie, karmienie się nieszczęściami, “a ktoś ma podobnie”, albo “ktoś ma gorzej”, ojojojczenie, poczucia krzywd, wypijmy za związki, wypijmy za miłość, wypijmy za brak zrozumienia, wypijmy za kłótnie, za nasze toksyczne matki i nieobecnych ojców, za zdradliwych przyjaciół, jak Ryszard Rynkowski śpiewał: “za błęęęęęęędy”.

Wzajemna masturbacja nieszczęściem, z której wynikają setki przekonań, niepozwalających nam przeżyć życia odpowiedzialnie, samodzielnie, zgodnie z nami.

Nikt nie wie, jaka była czyjaś matka, siostra, miłość, terapia, kłótnie w kuchni i seks na pralce, zmęczenie, rozmowy w lesie, rozdrażnienie pracą, śmiech po dwóch kieliszkach wina, kto komu trzymał włosy po imprezie, a kto zapomniał o imieninach, kto trzaskał drzwiami, kto tulił się do koszulki podczas samotnej nocy.

Wbijanie się ze swoimi opiniami i, nie daj boże, przykładami anegdotycznymi, to branie odpowiedzialności za to, czego nie wiemy. Prawdziwa pomoc, to wysiłek, na który bardzo trudno się zdobyć.